Wspieraj wolne media

Legia Warszawa otrzymała niespodziewaną informację. AZ Alkmaar nie zamierza wysyłać do stolicy swoich kibiców. Boją się odwetu ze strony polskich fanów

2
0
4
Prezes Legii Warszawy Dairusz Mioduski
Prezes Legii Warszawy Dairusz Mioduski / Fot. Twitter/X

W połowie grudnia Legia Warszawa podejmie AZ Alkmaar w ramach spotkania ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Do stołecznego klubu wpłynęła jednak niecodzienna informacja.

W połowie grudnia Legia Warszawa podejmie AZ Alkmaar w ramach spotkania ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Przedstawiciele AZ Alkmaar zadecydowali, że nie będą prowadzili sprzedaży biletów dla swoich kibiców.

AZ Alkmaar nie będzie sprzedawać biletów na wyjazdowy mecz z Legią Warszawa rozgrywany w połowie grudnia. Po wydarzeniach, które miały miejsce podczas meczu domowego, przeprowadzono szeroko zakrojone konsultacje ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Doszliśmy do wniosku, że nie możemy zagwarantować bezpieczeństwa naszym kibicom czytamy w komunikacie AZ Alkmaar opublikowanym na "Wirtualnej Polsce".

Głos w sprawie zabrała Legia Warszawa.

Otrzymaliśmy informację, że klub AZ Alkmaar nie będzie prowadził sprzedaży biletów na mecz w ramach Ligi Konferencji Europy. Decyzja ta podjęta została bez konsultacji z nami. Zgodnie z regulaminem przekazaliśmy określoną liczbę biletów i byliśmy gotowi do przyjęcia gości - poinformowała Legia Warszawa.

Stołeczny klub zdecydował się również na sprzedaż tych biletów własnym kibicom. 

Czytaj więcej: UEFA ukarała Legię za mecz z AZ Alkmaar! Kibice otrzymali zakaz. W dalszym ciągu trwa śledztwo w sprawie pobicia polskiej delegacji

Piłkarze i włodarze Legii pobicie przez holenderskie służby

W połowie października w Alkmaar odbył się mecz miejscowego klubu z Legią Warszawa w Lidze Konferencji. Polski klub przegrał 1:0, jednak tego co nastąpiło później, nikt się chyba nie spodziewał. Po zakończeniu pomeczowej konferencji trenerów obu drużyn, piłkarze zaczęli opuszczać stadion i udawać się do autokaru.

W pewnym momencie ktoś podjął decyzję o zamknięciu obiektu. Ze stadionu nie mogli wyjść m.in. Paweł Wszołek i Bartosz Slisz, ale też władze klubu z prezesem i właścicielem Legii, Dariuszem Mioduskim - podał portal legia.net, nieoficjalna strona klubu, której dziennikarz jest w Holandii z zespołem. 

Powód zamknięcia? Z sektora gości, który był po drugiej stronie, zaczęto wypuszczać kibiców Legii, którym przed meczem próbowano ukraść flagi. Uznano, że ich wyjście zagraża innym, więc podjęto idiotyczną decyzję o zamknięciu obiektu. To było zarzewie awantury, która eskalowała. I przybrała niespotykane rozmiary - napisał w mediach społecznościowych dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Robert Błoński.

W pewnym momencie doszło do przepychanek - jak relacjonują polscy dziennikarze - funkcjonariusze i ochrona byli agresywni. Kiedy prezes Legii Dariusz Mioduski próbował dostać się do autokaru, został zatrzymany. Ochroniarze szarpali go, a później został uderzony w twarz. 

Szczyt zaskoczenia pojawił się w momencie, gdy policja zagroziła… szturmem na autokar. W tym czasie kilku członków drużyny i sztabu odczuło policyjne pałki na własnych ciałach - podał portal sport.tvp.pl.

Ponadto dwaj piłkarze stołecznego klubu Josue i Radovan Pankov zostali zatrzymani i skuci kajdankami, ponieważ stanęli w obronie kolegów. Na następny dzień wrócili osobnym samolotem do Warszawy.

Źródło: tysol.pl, wp.pl

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
2
0
Zapisz na później
Wczytywanie komentarzy...

Polecane

Przejdź na stronę główną
Na żywo