Wspieraj wolne media

Ruskie onuce

Marian  Piłka
0
0
1
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zasadniczym elementem walce o zdyskredytowanie moralne oporu przed wrogim atakiem odegrał film nakręcony przez Agnieszkę Holland "Zielona granica". Ten film będący realizacją rosyjskich celów w wojnie hybrydowej dehumanizował polskich obrońców, czyniąc nich moralnych potworów, podobnie jak i państwo polskie. Ten zakłamany gniot propagandowy, w którym grają znani aktorzy był chwalony przez plejadę usłużnych krytyków i nagradzany nagrodami. To jest rzecz zupełnie niepojęta, jak ten propagandowy, antypolski, zakłamany produkt, mógł cieszyć się tak wielkim poparciem tzw. celebrytów i zdemoralizowanej opinii publicznej.

Często organa ścigania nie podejmują działań przeciwko ewidentnemu łamania prawa w sytuacji, kiedy bojkotują określone przepisy prawne, czyniąc je martwymi, albo też gdy uznają, że wyrządzone szkody, są nieznaczące, nieuzasadniające podjęcia działań prawnych. Przepis mówiący o nieznaczącej szkodzie społecznej usprawiedliwia takie działania. Oczywiście jest to bardzo subiektywna ocena i subiektywna decyzja od odstąpienia od pociągnięcia do odpowiedzialności winnych złamania prawa.

W sytuacji przygotowywania i rozpowszechniania filmu Zielona granica, która nie tylko budowała fałszywy obraz Polski i tego co się dzieje na granicy białoruskiej, ale wprost stała się ważnym elementem putinowskiej wojny hybrydowej przeciwko Polsce, prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem, który zadecydował o niepodjęciu działań przeciwko temu propagandowemu atakowi na Polskę służącemu destabilizacji naszego państwa jest po prostu nienawiść do Polski i państwa polskiego i wynikająca z tego faktu przekonanie że należy wspierać wszelkie działania dyskredytujące nasz kraj.

Otóż ten film nie powstał w swoistej pustce społecznej, kulturowej i politycznej. Powstał w sytuacji jawnie wrogiej polityki Moskwy wobec naszego kraju, a także szerzej, wobec państw na zachód od Rosji i Białorusi. To nie tylko Polska miała zostać zdestabilizowana, ale także pozostałe państwa, co czyniłoby je w znacznej mierze bezbronnymi w sytuacji rosyjskiego ataku, a w każdym bądź ranie nie mogłyby skutecznie reagować w przypadku zaatakowania choćby Ukrainy. Rozwój sytuacji potwierdził, to co było oczywiste, że Putin prowadzi wrogą Polsce i krajom zachodnim politykę, która ma na celu uniemożliwienie pomocy w sytuacji ataku na Ukrainę. W propagandową akcję Putina włączyły się w naszym kraju liczne wpływowe środowiska wspierane przez lewackie organizacje z Zachodu. W sytuacji ataku na granicę posłowie PO biegali z pomocą, ale nie polskim żołnierzom broniących granicy, ale napastnikom. Podobnie zachowywały się liczne organizacje 'humanitarne', które nie tylko ułatwiały atak na granicę, ale także prowadziły akcję propagandową uderzające w polskie władzę i polski naród oskarżając je o "rasizm" i zbrodnie na granicy. W tej akcji na granicy wziął udział także obecny minister sprawiedliwości Adam Bodnar, czym potwierdził swoją  nienawiść do państwa polskiego. Te antypolskie działania były nagłaśniane przez wrogich naszemu krajowi dziennikarzy. Zwłaszcza wyróżnił się tu TVN, który organizował nawet audycje z nad granicy uderzające w polską obronę granicy, mające na celu jej zohydzenie i doprowadzenie do jej faktycznej likwidacji. Były to działania wpisujące się w rosyjską agenturę wpływu. Państwo polskie niestety nie reagowało na tą dywersyjną działalność. Co prawda broniło granicy, zbudowało parkan, utrudniający jej przekraczanie, nie dopuszczało do jej nielegalnego przekraczania, ale było zadziwiająco bezradne wobec wielkiej akcji dywersyjnej przeciwko bezpieczeństwu narodowemu Polski, prowadzonej przez polityków na czele z Donaldem Tuskiem, dziennikarzy, organizacji "humanitarnych" i celebrytów, tego środowiska, najbardziej wykorzenionego z naszego dziedzictwa kulturowego, a jednocześnie najbardziej społecznie zdemoralizowanego.

Cała ta akcja propagandowa miała na celu moralne ubezwłasnowolnienie naszego narodu, a zwłaszcza broniących polskiej granicy żołnierzy, tak aby doprowadzić do faktycznego zaprzestania obrony granicy i wpuszczenia nasyłanych przez Putina imigrantów. To właśnie ta wielka akcja służyć miała sparaliżowaniu polskiego oporu. I rzeczywiście w pewnym zakresie go sparaliżowała. Żołnierze bali się używać broni, nawet gdy ich życie i zdrowie było zagrożone. Bali się bowiem używać broni wobec atakujących granicę. Wojsko nie jest po to aby przekonywać werbalnie napastników  do zaprzestania wrogiej aktywności. Wojsko jest po to aby używać siły i broni gdy nasze bezpieczeństwo i nasza granica jest atakowana.  Tej wielkiej akcji ataku na obrońców polskiej granicy, udało się praktycznie  wytrącić broń z ręki polskiego żołnierza Władzę wojskowe przerażone tym atakiem i w istocie zabroniły skutecznego używania broni w obronie polskiej granicy. To właśnie  ci wszyscy, którzy w tej wojnie hybrydowej wzięli udział po rosyjskiej stronie atakując żołnierzy, faktycznie przyczynili się do śmierci polskiego żołnierza. Tym bardziej że wcześniej żołnierze broniący polskiej granicy zostali aresztowani przez służby rządu Donalda Tuska, a minister Bodnar powołał specjalny zespół do badania "zbrodni" polskich żołnierzy broniących granicy. To właśnie działalność tych wszystkich, zarówno Tuska, Bodnara,  ale także tych, którzy w wojnie hybrydowej Rosji przeciwko Polsce stanęli po rosyjskiej stronie spada moralna odpowiedzialność za śmierć polskiego żołnierza.

Zasadniczym elementem w tej walce o zdyskredytowanie moralne oporu przed wrogim atakiem odegrał film nakręcony przez Agnieszkę Holland 'Zielona granica'. Ten film będący realizacją rosyjskich celów w wojnie hybrydowej dehumanizował polskich obrońców, czyniąc nich moralnych potworów, podobnie jak i państwo polskie. Ten zakłamany gniot propagandowy, w którym grają znani aktorzy był chwalony przez plejadę usłużnych krytyków i nagradzany nagrodami. To jest rzecz zupełnie niepojęta, jak ten propagandowy, antypolski, zakłamany produkt, mógł cieszyć się tak wielkim poparciem tzw. celebrytów i zdemoralizowanej opinii publicznej. Świadczy to o głębokim wykorzenieniu kulturowym z polskiej wspólnoty narodowej i głębokiej demoralizacji tzw. 'elit", które z rzeczywistymi elitami kulturowymi nie mają nic wspólnego. Otóż, 'Zielona granica' jest odpowiednikiem nakręconego przez hitlerowców w czasie wojny filmu "Heimkehr Powrót do ojczyzny". Jest to, podobnie  jak i "Zielona granica", film o zbrodniach Polaków, ale wówczas wobec mniejszości niemieckiej. Tak o tym pisze Bogdan Korzeniowski w Pamiętniku Teatralnym z roku 1966:

'Ukazywano w tym filmie rzeczy straszne. Tłumy matek z dziećmi na rękach biegły pędzone kolbami karabinów. Eleganccy oficerowie bili pejczami po twarzach przerażone staruszki. Woźny kopał w twarz młodą kobietę, błagającą polskiego burmistrza o ratunek. Zbliżenie ukazywało ciężki but i twarz kobiecą zalaną łzami. (…) Obraz naszego zwyrodnienia miał przysposobić Niemców przebywających w Polsce do właściwego postępowania z Polakami.'  

Prawda o Polakach w tym hitlerowskim filmie jest taka sama jak w 'Zielonej granicy'. I tam i tu Polacy są ukazani jako moralne potwory. Jeden i drugi film służył dyskredytacji moralnej i kulturowej naszego narodu. Był i jest przejawem rasistowskiej nienawiści wobec naszego narodu i jego dehumanizacji. Miał na celu zdyskredytować nas moralnie i osłabić wolę oporu. Nic dziwnego, że spotkał się z takim entuzjazmem wrogich Polsce środowisk.

Ale udział polskich aktorów w niemieckich akcjach propagandowych spotkał się nie tylko ze sprzeciwem moralnym naszego narodu. Aktorzy biorący udział w akcji dyskredytowania moralnego zostali osądzeni. Józef Kondrat, Bogusław Szymborski, Michał Pluciński i Hanna Chodakowska zostali skazani po wojnie. Pozostali aktorzy biorący udział w tym filmie otrzymali nagany Polskiego Państwa Podziemnego. A aktor Igo Sym, najbardziej wysługujący się Niemcom, został skazany na śmierć i wyrok został wykonany przez podziemny wymiar sprawiedliwości.

Natomiast, w przeciwieństwie do hitlerowskiego filmu, do dziś państwo polskie nie wyciągnęło konsekwencji karnych wobec producentów "Zielonej granicy" , autorów jego scenariusza, aktorów, krytyków zachwalających ten gniot, dziennikarzy biorących udział w destrukcji moralnej polskiego oporu i polityków wspierających wrogie działania na rzecz na polskiej granicy. Co się dziwić - wśród dyskredytujących polskich żołnierzy był także obecny minister sprawiedliwości. Wszyscy, którzy wzięli udział w akcji przeciwko polskiej obronie granicy, są moralnie odpowiedzialni za śmierć młodego żołnierza, który gdyby mógł użyć broni przeciwko napastnikom prawdopodobnie żyłby. Ci wszyscy, autorzy tego filmu, jak też wszyscy dyskredytujący polską obronę, to w rzeczywistości ruskie onuce działające w interesie polityki Putina. Dlatego, tak jak wobec aktorów hitlerowskiego gniotu, tak w wobec wszystkich tych którzy przyczynili się do powstania filmu Zielona Granica i tych wszystkich, którzy dyskredytowali obronę granicy i wspomagali atakujących powinny być wyciągnięte konsekwencje karne, a mediom, takim jak na przykład TVN, które zaangażowały się w tą dywersyjną działalność propagandową powinny zostać cofnięte koncesje. To jest warunek przywrócenia praworządności w Polsce i warunek odwrócenia głębokiej demoralizacji, w tym demoralizacji wojska, do których przyczyniły się akcje tych ruskich onuc. Jest to warunek przywrócenia zdolności moralnej zarówno polskiego wojska, jak i polskiego społeczeństwa do obrony własnej wolności i naszego bezpieczeństwa narodowego.

Miejsce ruskich onuc w sytuacji wojny hybrydowej i zbliżającej się wojny z Rosją jest w więzieniu.

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
0
0
Zapisz na później
Wczytywanie komentarzy...

Polecane

Przejdź na stronę główną
Na żywo