Wspieraj wolne media

POPiS w walce o media rządowe

Paweł  Kubala
3
0
0
Siedziba TVP
Siedziba TVP / Fot. Adrian Grycuk/Wikimedia Commons

Mało kto, mam wrażenie, pamięta jakie podchody robiła PO, w latach swoich rządów, aby zupełnie podporządkować media publiczne rządowi. Tą drogą poszedł PiS, jednak, jak to czasem bywa, uczeń przerósł mistrza.

Jak Platforma chciała zrobić TVPO

Cofnijmy się do 2008 roku. Wówczas szefem TVP był były szef Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, Andrzej Urbański. Pod koniec tego samego roku zastąpił go Piotr Farfał, kojarzony z LPR. Dopiero w 2011 roku kierować TVP zaczął nominat PO Juliusz Braun. Spotykam się nierzadko z opiniami, że to świadczy o tym, iż Platforma nie chciała podporządkować rządowi mediów publicznych. O tym, że było inaczej, pamiętają nieliczni.

Przecież PO chciało bypassować TVP już na początku swojej kadencji w 2008 roku. O wyborze szefa TVP i PR miał decydować prezes UKE, która była pod premierem. Nie zrobili tego bo nie zdołali odrzucić prezydenckiego weta, ze względu na sojusz PiS-u z SLD w tej sprawie - napisał Kamil Rybikowski w jednej z twitterowych dyskusji.

I rzeczywiście, 16 maja 2008 roku Prezydent RP Lech Kaczyński zawetował przegłosowaną przez ówczesną większość parlamentarną, PO-PSL, ustawę medialną.

Należy podkreślić, że rozwiązaniem typowym dla państw niedemokratycznych jest włączanie publicznych nadawców medialnych w 2 system organów nadzorowanych przez administrację rządową. W Rzeczypospolitej Polskiej w XXI wieku – tak być nie powinno - wskazał Prezydent RP w uzasadnieniu.

Z kolei w uzasadnieniu do weta ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych, które Prezydent RP Lech Kaczyński przedstawił 17 lipca 2009 roku, napisał:

Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 13 grudnia 1995 r. sygn. akt W 6/95 zauważył, że istotą reformy z 1992 r. (uchwalenie ustawy o radiofonii i telewizji) było przekształcenie rządowej radiofonii i telewizji w radiofonię i telewizję publiczną. Chodziło w pierwszym rzędzie o odseparowanie radia i telewizji od rządu i powiązanej z nim większości parlamentarnej, tak by uniemożliwić traktowanie tych środków masowego przekazu jako politycznego instrumentu rządzenia. Programy publicznej radiofonii i telewizji powinny m.in. rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk oraz sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej. Ten nakaz zachowania wewnętrznego pluralizmu w programach publicznej radiofonii i telewizji możliwy jest do zrealizowania tylko pod warunkiem zachowania ich wyraźnego dystansu od aktualnego dysponenta politycznego. 

"Dobrze, już cenzurujemy"

Śmierć Prezydenta Kaczyńskiego i zmiana składu KRRiT utorowały drogę Platformie do przejęcia TVP. Przykład tego, jak dziennikarze TVP odnosili się do przedstawicieli ówczesnej władzy można zobaczyć choćby w poniżej załączonym nagraniu. To, jak wygląda choćby TVP INFO obecnie, gdzie także konserwatyści, o ile są trochę bardziej niezależni od PiS, mają z reguły zakaz wstępu (albo na zasadzie pojawienia się "raz na ruski rok", jak w ostatnim czasie np. Robert Bąkiewicz, Marek Jurek czy Krzysztof Kawęcki), myślę, że każdy widzi. Przypomnijmy jednak, jak to wyglądało przed 2015 rokiem:

Co ciekawe nagranie wyciekło kilka dni przed powołaniem na prezesa TVP Jacka Kurskiego. Przypadek? Pozostawię to do oceny czytelników.

Media publiczne powinny realizować misję

Myślę, że można w pełni się zgodzić z tym podejściem, jakie w wypowiedziach publicznych ws. TVP prezentował ś.p. Prezydent RP Lech Kaczyński, a także tym, jaką wizję działania TVP prezentowali politycy PiS w latach 2007-2015. Podobnie jak można się zgodzić z wieloma zarzutami polityków PO na działania TVP w latach 2015-23. Słowa słowami, a życie życiem.

Uzasadniając swoje weto Prezydent Kaczyński protestował też przeciw komercjalizacji TVP. To też prawda. Nie wystarczy, żeby TVP nie była ściśle podległa rządowi. Media publiczne jako takie powinny za swoją główną działalność mieć realizację misji publicznej. Moim zdaniem najbardziej optymalne byłoby, gdyby po likwidacji abonamentu (co wydaje się nieuniknione i było, tak przez PO, jak i przez PiS zapowiadane, no ale słowa słowami, a życie życiem) i przy finansowaniu mediów publicznych z budżetu państwa, zrezygnowały one z reklam i co najmniej większości komercyjnych projektów.

Owszem, da się w sposób komercyjny, czy w każdym razie przypominający to, przystępny dla współczesnego widza, przekazywać misję. Przykładem tego jest amerykański serial "The Chosen", opowiadający o życiu Jezusa Chrystusa, co ciekawe emitowany ostatnio także w TVP1. Uważam, że zamiast kolejnego "Zenka", przygód rolników poszukujących żon, czy innych polskich wersji zagranicznych formatów rozrywkowych, powinno być więcej formatów w nowoczesny sposób przekazujących wiedzę o polskiej historii, czy ukazujących ważne tematy społeczne. Choćby w kontekście ostatnich ataków na największe postaci polskiego Kościoła, aż prosiłoby się o formaty przybliżające widzom w przystępny sposób nauczanie św. Jana Pawła II, czy prymasów Hlonda i Wyszyńskiego. Dobrym pomysłem byłby też współczesny remake "Niemego Krzyku" Bernarda Nathansona. Ostatnio czytam książkę "Wojenne Siostry" Agaty Puścikowskiej i sama autorka wskazuje, że przedstawione przez nią historie byłyby świetną inspiracją dla niejednego filmu sensacyjnego. Z kolei na kanwie historii repatriantów z Kazachstanu i tego, jak często w Polsce spotykali się z brakiem zrozumienia czy wiedzy o ich sytuacji, dochodzę do wniosku, że dużo dobrego zrobiłby serial w tym temacie. To tylko kilka przykładów.

Dobrze, że w TVP jest coraz więcej produkcji poświęconych historii Polski. Taka powinna być stała polityka publicznego nadawcy. Nie jest tak, że TVP obecnie, albo wcześniej, za czasów PO-PSL, robiła wszystko źle. Patrząc na takie stacje jak TVP Historia, TVP Kultura, TVP Dokument czy TVP Nauka, można by wskazać trochę plusów. Mimo wszystko jednak media publiczne potrzebują gruntownej reformy.

Trudno byłoby liczyć, że taka reforma zostanie przeprowadzona przez PiS albo PO. Oni już pokazali, że mogą nawet rozsądnie mówić, gdy są w opozycji, ale gdy dochodzą do władzy, sytuacja już się zmienia i nie ma to wystarczającego przełożenia na działania. Co nie znaczy, że należy to olać. Trzeba wskazywać, jak być powinno. To zupełnie co innego, niż ocena, jak będzie.

Źródło: wprost.pl, prezydent.pl

Najnowsze
Sonda
Wczytywanie sondy...
3
0
Zapisz na później
Wczytywanie komentarzy...

Polecane

Przejdź na stronę główną
Na żywo